Nasza ukochana córeczka Zosia w marcu skończyła dwa latka. Ta maleńka iskierka każdego dnia uczy nas, czym jest prawdziwa miłość, i nieustannie rozświetla nasze życie uśmiechem. Niestety Zosia przyszła na świat z krytycznym zespołem wad serca pod postacią dwuodpływowej komory prawej z przełożeniem wielkich pni tętniczych, hipoplazją łuku aorty, drożnym przewodem tętniczym, drożnym otworem owalnym (ubytek przegrody międzyprzedsionkowej), ubytkiem przegrody międzykomorowej, zwężeniem lewej tętnicy płucnej, niedomykalnością zastawki trójdzielnej. O wadzie serduszka Zosi dowiedzieliśmy się w trakcie badań USG w 3 trymestrze ciąży. Był to dla nas ogromny cios. W szpitalu na Żelaznej w Warszawie została wykonana amniopunkcja, której wyniki dały nam nieco więcej nadziei – okazało się, że nie współistnieją wady genetyczne.
Po porodzie Zosi natychmiast podano lek Prostin, mający na celu tymczasowe utrzymanie drożności przewodu tętniczego u noworodków z wrodzonymi wadami serca, których przeżycie do czasu zabiegu kardiochirurgicznego uzależnione jest od utrzymania drożności przewodu tętniczego. Niestety lek ten spowodował u niej m.in. kruchość naczyniową i silną nadwrażliwość na bodźce. W 14. dobie życia została przeprowadzona pierwsza operacja. Nasza ukochana kruszynka trafiła w najlepsze ręce, a trwająca ponad 7 godzin operacja zakończyła się sukcesem. Podczas zabiegu dokonano przełożenia wielkich tętnic, plastyki łuku aorty, zamknięcia drożnego przewodu tętniczego i założono banding przepływowy. Po operacji Zosia spędziła 10 dni na oddziale pooperacyjnym, zmagając się z zapaleniem płuc i niedodmą lewego płuca. Na szczęście udało się bez powikłań zamknąć mostek, a Zosia szybko zaczęła oddychać bez pomocy respiratora. Kolejnym etapem leczenia pooperacyjnego był pobyt na oddziale kardiochirurgii, gdzie Zosia była poddana obserwacji i leczeniu farmakologicznemu. Wtedy też toczyliśmy walkę o żywienie Zosi bez sondy. Następnie konieczne było chirurgiczne opracowanie rany w znieczuleniu ogólnym, ponieważ rana pooperacyjna nie goiła się właściwie. Po około 2 tygodniach pobytu na oddziale kardiochirurgii trafiliśmy ponownie na oddział kardiologii, gdzie zostały wykonane badania kontrolne i dobrane odpowiednio dawki leków. 30 kwietnia po raz pierwszy opuściliśmy szpital i mogliśmy cieszyć się chwilą wytchnienia. Niespełna miesiąc później ponownie musieliśmy stawić się w szpitalu na badania kontrolne i określenie stanu zdrowia Zosi. Okazało się, że parametry niewydolności są na wysokim poziomie. Konieczne okazało się cewnikowanie serca z poszerzeniem tętnicy płucnej zabiegiem balonikowania. Zabieg powiódł się, niestety doszło do groźnego powikłania – krwawienia płuca spowodowanego silnym uderzeniem krwi napływającej przez poszerzoną tętnicę. Zosia spędziła kolejne dni po zabiegu na oddziale Intensywnej Terapii Noworodka. Okres ten był jednym z trudniejszych w dotychczasowym leczeniu. Ostatecznie ta silna i kochająca życie kruszynka poradziła sobie z niezwykle trudną sytuacją i kolejny raz jej stan uznano za stabilny. W trakcie leczenia doszło niestety do groźnego ZUM, co wymagało dożylnej antybiotykoterapii kilkoma bardzo sinymi lekami, po których pojawiły się skutki uboczne. Zabieg i odpowiedni dobór proporcji leków pozwolił nam na kolejny miesiąc wrócić do domu. Kolejnym etapem leczenia był pobyt na oddziale kardiochirurgii w celu obserwacji, skąd po tygodniu wróciliśmy do domu. Niestety kolejnego dnia trafiliśmy na oddział pediatrii z powodu pogorszenia zdrowia i wystąpienia wysokiej gorączki. Powodem okazało się szybkie zaostrzenie zakażenia układu moczowego oraz rumień nagły. Wyniki badań wskazywały na konieczność zastosowania antybiotykoterapii dożylnej. Obciążenie organizmu chorobami i leczeniem spowodowało utratę wagi. Obecnie czekamy na wyznaczenie terminu drugiej, bardzo poważnej operacji. Niestety termin wciąż jest przekładany. W tej chwili Zosia choruje i jest w trakcie antybiotykoterapii, którą bardzo źle znosi. Przeprowadzenie zabiegu jest niemożliwe, aż do momentu pełnego powrotu do zdrowia.
Choć jesteśmy w najlepszych rękach, pod troskliwą opieką lekarzy z Centrum Zdrowia Dziecka, nie wiemy, co przyniesie jutro. Przed nami długi i trudny czas. Od połowy lutego mama Zosi pozostanie bez pracy. Podjęcie nowego zatrudnienia w tej chwili nie jest możliwe – opieka nad córką wymaga pełnego zaangażowania. Nie wiemy, jak długo potrwa powrót Zosi do pełni zdrowia, czy konieczne będą kolejne zabiegi, hospitalizacje lub intensywna rehabilitacja. Nie wiemy też, czy i kiedy Zosia będzie mogła pójść do żłobka. Do tego czasu mama musi być przy niej każdego dnia, bez względu na wszystko. Dlatego z całego serca prosimy o przekazanie 1,5% podatku lub o darowiznę, która pomoże nam pokryć obecne i przyszłe wydatki związane z diagnostyką, leczeniem, rehabilitacją oraz codzienną opieką. Każde wsparcie ma dla nas ogromne znaczenie. Z góry dziękujemy za Wasze wielkie serca i każdą dobrą myśl skierowaną ku naszej córeczce.
Numer 75142
Treść JESTEM 4981
Koszt 6,15PLN brutto (w tym VAT)
Dla przelewów krajowych:
Fundacja "Serca dla Maluszka"
ul. Kowalska 89 m.1
43-300 Bielsko-Biała
Bank Millennium S.A.
85 1160 2202 0000 0001 9214 1142
Dla przelewów zagranicznych:
Fundacja "Serca dla Maluszka"
PL 85 1160 2202 0000 0001 9214 1142
Bank Millennium S.A.
ul. Stanisława Żaryna 2 A
02-593 Warszawa, POLAND
Kod SWIFT banku: BIGBPLPW
Dla przelewów w EUR:
Fundacja "Serca dla Maluszka"
PL 34 1160 2202 0000 0005 0784 0588
Bank Millennium S.A.
ul. Stanisława Żaryna 2 A
02-593 Warszawa, POLAND
Kod SWIFT banku: BIGBPLPW
Kraj banku odbiorcy: Poland
Dla przelewów w USD:
Fundacja "Serca dla Maluszka"
PL 96 1160 2202 0000 0005 0784 1218
Bank Millennium S.A.
ul. Stanisława Żaryna 2 A
02-593 Warszawa, POLAND
Kod SWIFT banku: BIGBPLPW
Kraj banku odbiorcy: Poland
W rozliczeniu PIT wpisz numer KRS Fundacji „Serca dla Maluszka”: 0000387207,
z dopiskiem w rubryce cel szczegółowy „4981 Zofia Pożyczek”.
Numer 75142
Treść JESTEM 4981
Koszt 6,15PLN brutto (w tym VAT)